Słońce powoli budziło Konoha-Gakure do życia. Blond włosy chłopiec przeciągnął się leniwie i z niezadowoloną miną wstał z łóżka. Właśnie przedwczoraj powrócił z Jiraiyą ze swojego dwuletniego treningu. Naruto -bo tak mu było na imię- zjadł śniadanie, ubrał się i wyszedł z domu. Poszedł do siedziby Hokage z pytaniem czy Tsunade-bachaan ma dla niego misję. -Nie Naruto, nie mam dla ciebie żadnej misji, ponieważ przedwczoraj powróciłeś z Jiraiyą z ciężkiego treningu a raczej nie uwierzę, że trening był łatwy i lekki. Lepiej abyś odpoczął. Nie muszę się o nic martwić, ponieważ z 11 Konohy tylko ty i Sakura jesteście w Konosze. Sai również. Inne drużyny są na misjach. Na razie idź i odpocznij. - No dobrze. A wiesz gdzie jest Sakura? - Pomaga leczyć chorych w szpitalu. Jak chcesz możesz do niej pójść. - Dobrze. Sayonara Tsunade-bachaan. Może Naruto podrósł i stał się na pewno silny ale jego nawyk nazywania mnie babcią nie minął -pomyślała Tsunade i westchnęła. Naruto poj...