Przejdź do głównej zawartości

Rozdział 1-W szpitalu

Słońce powoli budziło Konoha-Gakure do życia.
Blond włosy chłopiec przeciągnął się leniwie i z
niezadowoloną miną wstał z łóżka.
Właśnie przedwczoraj powrócił z Jiraiyą ze swojego
dwuletniego treningu.
Naruto -bo tak mu było na imię- zjadł śniadanie, ubrał
się i wyszedł z domu.
Poszedł do siedziby Hokage z pytaniem czy
Tsunade-bachaan ma dla niego misję.
-Nie Naruto, nie mam dla ciebie żadnej misji, ponieważ przedwczoraj powróciłeś z Jiraiyą z ciężkiego treningu a raczej nie uwierzę, że trening był łatwy i lekki. Lepiej abyś odpoczął. Nie muszę się o nic martwić, ponieważ z 11 Konohy tylko ty i Sakura jesteście w Konosze. Sai również.
Inne drużyny są na misjach. Na razie idź i odpocznij.
- No dobrze. A wiesz gdzie jest Sakura?
- Pomaga leczyć chorych w szpitalu. Jak chcesz możesz do niej pójść.
- Dobrze. Sayonara Tsunade-bachaan.
Może Naruto podrósł i stał się na pewno silny ale jego nawyk nazywania mnie babcią nie minął-pomyślała Tsunade i westchnęła.
Naruto pojawił się w szpitalu i zaczął się rozglądać za Sakurą kiedy usłyszał wołanie:
-Naruto- to Sakura biegła do niego
- Ohayo Sakura-chan
- Ohayo. Co u ciebie?
-Chciałem się zapytać czy masz jeszcze dużo pracy? Bo wiesz może byśmy poszli się przejść.
- Niestety nie mogę na razie Naruto. Shizune-sama ma dziś dużo innych rzeczy do zrobienia i muszę ją zastąpić. Dzisiaj raczej już nigdzie nie pójdę. Zwłaszcza, że zaraz mają tutaj przynieść trzy ranne osoby.
- A wiesz jakie?
- Kibę, Shino i Hinatę.
Naruto zamurowało.
Hinata, Hinata kotłowało mu się w głowie.
Czemu ona?- pomyślał Naruto.
Do szpitala wbiegła Tsunade a obok niej sześciu medyków z trzema noszami. Na jednej znajdował się Shino, który uparcie twierdził, że nic mu nie jest. Jak nikt mu nie uwierzył to się obraził. Na drugich Kiba z Akamaru, który tak samo jak Shino uparcie twierdził, że nic mu nie jest chociaż nie obraził się tak jak Shino tylko bardziej się wściekł. A na trzecich noszach Hinata. Była nieprzytomna i widać było kilka rozcięć w okolicach klatki piersiowej.
Naruto wpatrywał się na Hinatę ze strachem.
Tsunade się odezwała:
- Sakura rozumiesz sytuację?
-Tak, Tsunade-sama.
-Zajmij się Kibą i Shino oraz Akamaru- dodała widząc minę Kiby pokazującego na Akamaru- Ich razny nie są poważne nawet są przytomni ja się zajmę Hinatą.
-Zrozumiałam Tsunade-sama.
Tsunade wbiegła do jednej ze szpitalnych sal i zajęła się uleczaniem Hinaty, natomiast czterech medyków trzymających nosze Kiby i Shino poszło za Sakurą gdzie tam się zajęła opatrywaniem ich ran.
Naruto usiadł na jednej z ławek na korytarzu w szpitalu i czekał na jakieś wieści najbardziej od Tsunade.
Co się tam w ogóle stało? Czy przeciwinicy byli aż tak potężni aby pokonać Shino, Kibę z Akamaru i Hinatę. Z nimi jest wszystko w porządku tylko mam nadzieję, że Hinacie ni nie będzie.Z sali wyszła Sakura. Zobaczyła Naruto i powiedziała:
- Ja też się martwię o Hinatę. Spokojnie Naruto. Na pewno wszystko będzie dobrze. Do leczenia dostała się w dobre ręce. Tsunade-sama sobie też poradzi.
Z drugiej sali wyszła Tsunade. Naruto od razu rzucił się z pytaniami:
- I co z Hinatą Tsunade-bachaan? Czy wszystko w porządku? Nic jej nie jest?
-Uspokój się Naruto- odezwała się Tsunade- Dopiero wyszłam. Z Hinatą jest wszystko w porządku. Oczyściłam i zasklepiłam rany po shurikenach i kunaiach. Powinny niedługo się zagoić. Za tydzień powinna wyjść ze szpitala.
-Gdzie teraz jest?- dopytywał się Naruto
-Jest w sali numer 265 ale na razie nie przewiduję u niej żadnych wizyt. Rozumiesz Naruto? Hinata ma odpocząć.
I nawet nie próbuj się do niej wejść. Dopilnujesz tego Sakura?
-Tak Tsunade-sama..
Tsunade poszła do siedziby Hokage a Naruto korzystając z okazji, że Sakura patrzy jak Tsunade odchodzi otworzył drzwi pokoju w którym znajduje się Hinata i udałoby mu się wejść gdyby w tej chwili Sakura złapała go za ucho i nie wywlokła jak najdalej od pokoju Hinaty. Naruto musiał przyznać, że Sakura po tych trzech latach treningu u Tsunade stała się taka sama jak ona nie tylko w medycznym ninjutsu ale siła jej wzrosła i to mocno.
-Baka. Słyszałeś co mówiła Tsunade-sama? Na razie żadnych odwiedzin.
-Wiem Sakura-chan-wystękał Naruto- ale ja nie będę przeszkadzał.
- Nie! To moje ostatnie słowo! Odwiedziny jutro!
Naruto wyszedł ze szpitala a raczej na zewnątrz wywlokła go Sakura.
Poszedł jeszcze do Ichiraku na ramen, a później poszedł do domu i czekał aż nadejdzie jutrzejszy dzień.

Komentarze